Logo DKE
banner

"Bliskie Strony"




18-20.05.2009 - Majówka w Pradze.  

W pogodnym, majowym nastroju i modlitwą maryjną na ustach  wyruszyliśmy w drogę. Autostradą pod Wrocław, a potem kierunek Świdnica. Tu przepiękny zabytek architektury drewniany „Kościół Pokoju". I w drogę. Na granicę w kierunku Lubawki, ale nawet najlepszy GPS nie wymyślił by takiej trasy. Około 7 km przez lasy w okolicach Kamiennej Góry. To nie było zaplanowane, ale urocze i pozostanie we wspomnieniach uczestników majówki, którymi byli: Ks. Zbyszek Kocoń - „delegat Kurii" oraz S. Julia jako pielęgniarka na wszelkie bóle. Naszych domowników wspaniale reprezentowali ks. Jośko, ks. Klemens, ks. Król, ks. Malcher, ks. Poloczek, ks. Skolik no i ja jako przewodnik - kierowca. Piękne słonce nad Pragą i bez problemu dojeżdżamy do hotelu. Hotel na statku zacumowanym na Wełtawie. Rozlokowujemy się w pokojach, kolacja i wyruszamy na wieczorne zwiedzanie praskiej starówki. Towarzyszy nam Eliszka. Doskonale znając Pragę oprowadza nas pokazując piękno Pragi, ze słynną wieża zegarową. Śniadanie i wyruszamy na Hradczany pod przewodnictwem pani Viery. Z wykształcenia lekarz anestezjolog z zamiłowania przewodnik, co pokazała z wielkim kunsztem, a 5 godzin które nam poświęciła by zwiedzić Hradczany, minęło jak „z bicza strzelił". A co widzieliśmy pokazują zdjęcia i niezapomniane wspomnienia uczestników „majówki". Na późniejszy obiad wyjeżdżamy do S. Elżbietanek, gdzie zostaliśmy przyjęci po królewsku. Msza św. wieczorna w kościele gdzie proboszczem jest ks. Stanisław Góra, nasz ksiądz, a jednak już w pełni czeski duszpasterz z wszystkimi dobrymi i trudnymi doświadczeniami - podziwiamy i gratulujemy. Kolacja na statku, gdzie  dociera do nas Eliszka, potem pogodny wieczór na pokładzie przy pięknej wiosennej pogodzie. Umawiamy się na środowe przedpołudnie. To już dość wrażeń jak na jeden dzień. Msza św., w karmelickim kościele u stóp „praskiego dzieciątka". Jest czas na indywidualną modlitwę i małe zakupy. Jeszcze kawa w najmodniejszej praskiej kawiarni i wyruszamy do Domu. Przed nami co najmniej 6 do 7 godzin jazdy. Obiad już po polskiej stronie, a przerwa na kawę w Polanicy Zdroju. Zmęczeni ale zadowoleni wracamy do Domu, warto było.