Logo DKE
banner

Pielgrzymka do Ziemi Świętej




Przywitaliśmy Ziemie Świętą wczesnym rankiem widokiem na budzącą się Jerozolimę. Potem Jerycho i msza święta na pustyni

w drogę wokół Morza Martwego do Eilatu. Oglądamy podwodne obserwatorium w Eilacie. Długi na 100 metrów pomost prowadzi do obserwatorium życia podwodnego, w którym schodzi się schodami 6 metrów pod powierzchnię wody, gdzie można podziwiać bogactwo barwnego świata morskiej fauny rafy koralowej. Na brzegu wybudowano oceanarium, w którym umieszczono baseny z panoramicznymi oknami, w których pływają rekiny, żółwie morskie i płaszczki.

Późne popołudnie a przed nami jeszcze kawał drogi. Dojeżdzamy izraelskim autokarem do granicy z Jordanią. Jak za dawnych czasów skrupulatne kontrole dokumentów, wizy wyjazdowe i wjazdowe. To trwało około 1,5h . Przejście przez granicę pilnie strzeżone, a po drugiej stronie autokar jordański. Późnym wieczorem dojeżdzamy do hotelu w Petrze. Jeszcze tylko kolacja i upragniony nocleg. 

 

Z nowymi siłami rozpoczynamy kolejny dzień. Współczesna Petra to niewielkie arabskie miasto, które żyje z turystów. W mieście funkcjonuje 70 hoteli. Poranne słońce ukazuje majestat gór otaczających miasto i wąwóz As - Sik. Na parking przed wejściem grupy turystów z całego świata (około 70 autokarów). Wszyscy podążają do -Khazneh - zwanego przez Beduinów „Skarbcem Faraona".  (na zdjęciu poniżej).

 

Ruiny miasta Nabatejczyków położone są w skalnej dolinie, do której prowadzi jedna wąska droga wijąca się wśród skał. W czasach antycznych, w okresie od III w p.n.e. do I w. n.e., miasto przeżywało czasy swojej świetności. Sami Nabatejczycy zwali Petrę -Rakmu, co oznacza "wielobarwna". Robi się późno a zimny wiatr od pustyni nie nastraja do dalszego zwiedzania. Wracamy do autokaru. Przed nami ponad cztery godziny jazdy przez pustynię.  Co kilkanaście kilometrów patrole policji, robi się ciemno kiedy wjeżdżamy do rozświetlonego Ammanu. Następnego dnia rano zaskoczenie, Amman przykryty białym puchem. Zima stulecia dotarła i do Jordanii. Kiedy dojeżdżamy na Górę Nebo po zimie ani śladu.

Choć to jeszcze teren Jordanii, do Jerycha jest stąd ledwie 27 kilometrów, do Jerozolimy 46, a do Betlejem 50; co plastycznie uwidacznia ustawiona na skraju góry tablica, wskazująca kierunki najważniejszych punktów Ziemi Świętej.

Sławę Górze Nebo przyniosły wydarzenia opisane w Starym Testamencie. W pobliżu ukryta miała zostać Arka Przymierza. Jest to miejsce związane z Mojżeszem. Tu zmarł i został pochowany, tak opisuje to Biblia: „Mojżesz wstąpił ze stepów Moabu na górę Nebo, na szczyt Pisga, naprzeciw Jerycha. (...) Rzekł Pan do niego: «Oto kraj, który poprzysiągłem Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi tymi słowami: Dam go twemu potomstwu. Dałem ci go zobaczyć własnymi oczami, lecz tam nie wejdziesz».Tam, w krainie Moabu, według postanowienia Pana, umarł Mojżesz, sługa Pański". (Pwt 34 1-7).

Wiosną 2000 roku miejsce to odwiedził Jan Paweł II. Obok ruin starożytnego kościoła i otaczającego go klasztoru z czasów bizantyjskich rośnie, posadzone ręką papieża, drzewko oliwne.. Obok podestu wznosi się majestatycznie duży metalowy krzyż. Jego oryginalną formę wzbogaca wąż - to na pamiątkę cudów, w imieniu Boga dokonywanych przez Mojżesza.

Po mszy św. ostatnie zdjęcia i ruszamy. Kilkaset metrów dalej, plac zakładu, który jest warsztatem pracy chronionej dla osób niepełnosprawnych. Wykonują tu między innymi mozaiki. Wiele z tych wyrobów za chwile znajdziemy w dużej hali. Tu jest prawdziwy arabski handel. Opuszczamy to miejsce i zjeżdżamy do doliny Jordany. Inny krajobraz. Po pustyni, która nam towarzyszyła dotychczas ani śladu, teraz dookoła nas zielone pola, plantacje bananów. Popołudniowe słońce ogrzewa majaczące w oddali Jerycho i Pustynię Judejską, Rzeka wije się pośród tamaryszków i wysokich trzcin, Przed nami Jordan To miejsce wskazuje tradycja. Po stronie izraelskiej o wiele bogatsze zabudowania, ale my wpatrujemy się w nurt rzeki. W zadumie stajemy przy misie pełnej wody i wiemy że to jest ta rzeka, przy której Jan otrzymał przydomek chrzciciel.

 

 

Przed nami jeszcze około 2 godziny drogi i oczywiście granica. Wieczorem docieramy do Tyberiady. Kolejny dzień według programu również bardzo bogaty. Wypoczęci ruszamy w kolejny pielgrzymi dzień. Podziwiamy organizację pracy hotelu. Cały czas nowi pielgrzymi. Jednorazowo na śniadaniu około 150 osób. Ale to jest przemysł i to dobrze rozwinięty. Trzy autokary wyruszają z hotelu. Kierunek GóraTabor. Na górę wjeżdżamy busami bo tylko taka jest możliwość na krętej górskiej drodze. Z góry roztacza się zachwycająca panorama wielobarwnych pól uprawnych, ale zimny deszcz nie pozwala dłużej wpatrywać się w piękną panoramę okolicy. Trzej apostołowie ujrzeli tu swego mistrza rozmawiającego z Mojżeszem i Eliaszem. Wydarzenie to upamiętnia Bazylika Przemienienia Pańskiego. Zbudowana w latach 1919-1924. Dwie wieże po bokach łączą z kościołem dwie kaplice, poświęcone Mojżeszowi i Eliaszowi. Szkoda że pogoda nie pozwala nam dłużej być na górze gdzie apostołowie poczuli przedsmak nieba. Jedziemy do hotelu chwilę odpocząć. Popołudnie nastraja inaczej. Radośnie zmierzamy do Kany Galilejskiej. Zatrzymujemy się przy sklepie gdzie degustujemy wino oczywiście miejscowe, by potem przejść do kościoła wybudowanego na miejscu gdzie dokonał się pierwszy cud Jezusa - przemiany wody w wino. Pary małżeńskie odnawiają przed ołtarzem przyrzeczenia małżeńskie, a my wszyscy modlimy się za nasze rodziny i bliskich. Tu już niedaleko do Nazaretu. Jeszcze kilka zakrętów i podziwiamy górującą nad miastem potężną bazylika Zwiastowania, zbudowana przez franciszkanów w latach 1960-1969.. Choć autokar zatrzymuje się na głównej ulicy, nie mamy problemu trafić. Potężna stożkowata kopuła, zakończona kamienną latarnią wznosząca się na wysokość 57 m chroni relikwię - Grotę Zwiastowania. Jak wyglądał domek Maryi kiedy „wszedł do Niej anioł i pozdrowił" (Łk 1,28) nie wiadomo. Lecz wiadomo z całą pewnością, że kolejne pokolenia chrześcijan otaczały tę Grotę szczególną czcią. Msza św. sprawowana w górnym kościele, połączyła trzy nasze grupy prawie 150 osób w potężny chór, który dał przykład gorącej wiary, intensywnej modlitwy i pięknego śpiewu.

Robi się ciemno jeszcze zaglądamy do groty zwiastowania, jeszcze czas na indywidualna modlitwę i wychodzimy w gwar miasta, słuchając śpiewu muezina z meczetu który usytuowany jest tuż przy murach otaczających bazylikę.

Przez swe położenie geograficzne Nazaret był idealnym miejscem, aby chronić lata życia ukrytego Syna Bożego, z dala od „międzynarodowej trasy" Via Maris, która przebiegała w odległości ok. 10 km na południowy-wschód. Z dala od zgiełku światowego, w niewielkiej dolinie otoczonej górami, dokonały się tajemnice naszego zbawienia: Zwiastowanie i Wcielenie, tu uświęcając życie rodzinne wzrastał Zbawiciel.